środa, 9 października 2013

Od Shuri CD Balikona


Zauważyłam, że Balikon na mnie patrzy, był to wzrok... Ech na pewno mi się zdawało. Uśmiechnęłam się do Niego. Odwzajemnił uśmiech. Dokończyliśmy upolowanego przez Balikona królika i wyszliśmy przed jaskinię. Sądząc po ułożeniu księżyca zbliżała się jedenasta. Przysiedliśmy tuż przy wejściu do mojej jaskini i podziwialiśmy oświetlone blaskiem księżyca wierzchołki gór. Wiedzeni dziwnym instynktem ruszyliśmy w góry, z trudem pięliśmy się na jeden z ośnieżonych wierzchołków ogromnych gór. Pod koniec zrobiło się zimniej, ale noc nadal była ciepła. Usiedliśmy na pojedynczej warstwie śniegu i wpatrywaliśmy się w księżyc który z tego miejsca wyglądał tak, jakby był dwa metry stąd a nie oddalony o miliony mil stąd. Kiedy oczy nam się przymykały a byliśmy strasznie wyczerpani długą wędrówką tu- na górę, nie mieliśmy siły zejść. Balikon skopał śnieg i zrobił dwa miejsca. Zgodziłam się byśmy dziś przenocowali tu. Nie bałam się spać z kimś kogo znałam zaledwie od jednego dnia. Już Mu ufałam. Już go lubiłam. Gdy ułożyliśmy się trzy metry od siebie i patrzyliśmy na gwiazdy Balikon powiedział:


< Balikon ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz